pierwszy słoneczny dzień do dłuższych dniach deszczu, błota i przyciemnienia – niechęć zmieszana ze zmęczeniem na samo wyobrażenie nadchodzącego tygodnia – ból przygotowywania niechcianego wykładu – trud modyfikacji planu zajęć, ponieważ większość studentów chodziła na podobne zajęcia do noela w zeszłym roku – znudzenie ponownym czytaniem lektur które już zna a które musi sobie przypomnieć przed zajęciami – poczucie że nic nowego nie wymyśla – że nie ma wystarczających kompetencji – że trzyma się nasz noel obecnego świata trochę przypadkowo – że wystarczy nieco mocniejszy wiatr i strąci go gdzieś w pustkę

pustkę którą przeczuwa – w tym szaleńczym wyścigu do mieszkania czuje pustkę, która pojawi się jak już wszystko uda się dopiąć, zapłacić, zasiedlić – wtedy będzie usidlony kredytami po czubki oczu – czy coś będzie poza nimi widział?

życie w systemie zarządzania finansami ma swoją wadę płynącą z konieczności poświęcania czasu – i co gorsza – świadomości na banalne liczenie – banalne przejmowanie się jakimiś drobnymi problemami – a w między czasie uciekają sprawy ważniejsze – nawet brak na nie czasu – pozostanie po wszystkim pustka i pieniądze – i jedyny cień nadziei – a w zasadzie wąski strumień światła między cieniem to że głowa – po okresie zasypywania jej codziennością – pozostanie głodna czegoś większego i ważniejszego, czego noelowi brakuje

czegoś większego i ważniejszego, czego noelowi brakuje