noel

Twój nowy blog

mejl 9

Brak komentarzy

witaj as,

dzis lepiej, wczoraj umieralem, zerwalem chyba wszystkie znajomosci poza praca, pelna izolacja, pelna samotnosc, emigracja, balem sie pic aby nie zrealizowac jakiegos glupiego pomyslu bo w planach sie zupelnie rozplywalem – taka masochistyczna przyjemnosc,

dzis lepiej bo widzialem kilka moich ptakow karmicznych – juz nie kopaly, dzis lataly, bily sie o jedzenie (na dworcu), zyly, po prostu zyly,

i chyba tez mi sie udaje, bardziej cie zrozumiec, w jakim jestes mlynku emocjonalnym, moze ci to minac, na pewno minie i wtedy zaczniesz myslec bardziej realnie,

i pewnie nie masz swiadomoscie ze kazdego dnia jest nas mniej, i mozesz nie zdarzyc z reanimacja, mozesz zostac sama, ale to juz twoj problem, twoje ryzyko, ja zrobilem bardzo duzo, moze za duzo, moze po prostu sie nie nadaje do tego swiata bo zrobilem tak wiele za duzo,

dzis jest lepiej, choc poczatkowo w autobusie myslalem ze sie rozplacze, ale tak jak w samym srodku absolutnego dobra jest ostrze zla tak w beznadziejnosci jest iskra optymizmu, wiec powrocil mi humor,

moze odnowie te znajomosci ktore gwaltownie i nieracjonalnie pozrywalem (tylko jak ja to zrobie – usunalem wszystkie numery telefonow z komorki),

optymizm pojawil mi sie jak stalem w korku, w gruncie rzeczy korek to kolejna sytuacja w ktorej dostajemy bonus w postaci wolnego czasu, mysli moga plynac swobodnie, mozna sie zastanawiac, rozgladac, zamyslac, miec kontakt z wlasnymi myslami – wypoczetymi nieco po nocy,

mialem tez dzis sen z toba, lecialas gdzies a ja mialem ci zalatwic jakies trzy lekarstwa, mielismy spotkac sie na dworcu, ale ja mialem jeszcze kilka rzeczy do zrobienia w miedzyczasie, mialem gdzies jechac jako uczestnik wycieczki autokarowej, a ta niestety nie z mojej winy gdzies sie zatrzymywala (na lesnej drodze, droga byla kamienista), na tej drodze znalazlem jakies monety (drobne nawet nie podnioslem, te duzej wielkosci okazywaly sie falszywe), pozniej jeszcze gdzis pojechal ten autokar, a ja mialem swiadomosc ze jest coraz pozniej i coraz mniej czasu, w koncu chcialem za wszelka cene dostarczyc ci te lekarstwa, bylem strasznie wsciekly ze stracilem tyle czasu nie ze swojej winy, i nie wiem w koncu czy zdazylem bo obudzilem sie, ale pamietam to uczucie wscieklosci na siebie ze w jakis dziwny sposob stracilem tyle czasu aby w spokojny sposob dostarczyc ci potrzebne lekarstwa (mialy byc trzy tubki), bardzo metaforyczny sen…

a moj optymizm przeklada sie na wszystko, i dam ci jeszcze szanse na zmiane, z zastrzezeniem ze im pozniej tym twoja szansa bedzie mniejsza, ty zostaniesz z tym problemem – nie ja, ja bede zyl dalej,

caluje zyjac dalej

mejl 8

Brak komentarzy

bede chodowal kwiaty, lubie patrzec jak sie rozwijaja, nie sa wymagajace, przy czym nie bede sie juz ograniczal do kaktusow jak teraz, chyba potrzebuje czegos wrazliwszego, czegos co szybciej rosnie, jest bardziej zielone, bardziej zywe – w koncu sam staje sie martwy,

a ty przeciez tez lubisz zielone kwiaty,

caluje zielono

mejl 7

Brak komentarzy

witam as,

widzialem dzis mojego ptaka karmicznego, rozgladalem sie podczas calej drogi do pracy, w zwyklych miejscach go nie bylo, a tak bardzo potrzebowalem wiedziec ze jest, i w koncu go zobaczylem, przez sekunde ktora go widzialem rozkopywal liscie, szukal czegos?

czy i ja powinienem czegos szukac? jakiej prawdy? czy jest jeszcze cos ukrytego do odkrycia? a moze bardziej do skonstruowania?

dzien dziele ostatnio na dwie doby, przychodzac z pracy klade sie spac na dwie godziny, a po przebudzeniu sie juz poznym wieczorem wypijam kawe, popijam kola i z radoscia witam druga dobe tego samego dnia, moge rozmyslac, planowac, marzyc, czytac, zastanawiac sie, pisac, czas podarowany mi – tak jak wtedy gdy otrzymujemy godzine przesuwajac wskazowki, mam jakies 3-4-5 godzin dla siebie, tego samego dnia, czy to nie cudowne?

dzis znow widzialem szron na lisciach – drugi raz tej jesieni, lubie ten chlod, czuje sie rano rzeski, czysty, na nowo powstaly, a jesli jeszcze slonce swieci i ludzie nie pchaja sie w autobusie, to moge powiedziec ze … nie jest mi gorzej :-)

caluje rzesko (choc nie jest juz ranek)

mejl 6

1 komentarz

asiu,

zastanawiam sie dlaczego nie chcesz wejsc na czat, nawet jesli nie pisalabys nic to przeciez mozesz tylko posluchac co ja mowie,

czy nie chcesz tam wejsc, a moze nie czytalas mojego dzisiejszego mejla, albo usuwasz wszystkie bez czytania, to byloby okrutne,

a moze technicznie nie mozesz bo jest blokada na serwerze?

pomyslalem sobie ze lepiej juz zabic mnie od razu niz pozostawic pokaleczonego, nie uwazasz? czasem z litosci zabija sie kogos kogo nie mozna uratowac, nazwijmy to taka eutanazja, czy moge liczyc na dobicie? oszczedzisz mi cierpien? napisz wszystko i z intencja maksymalnego zranienia, aby bylo to skuteczne i ostateczne, bylbym wdzieczny,

caluje eutanazyjnie

mejl 5

Brak komentarzy

as,

zapomnialem ci napisac o szronie ktory po raz pierwszy tej jesieni widzialem na lisciach, niestety spodziewalem sie zobaczyc mojego ptaka karmicznego – ale niestety nigdzie na trasie mojego przejazdu go nie bylo,

zastanawiam sie czy u ciebie wciaz ciepla pogoda, jak sie czujesz, jak zab, jak obciazenie praca,

teraz siny zachod slonca, z duzej wysokosci widok jest naprawde ladny, bardzo postindustralny poniewaz przewazaja kolory niebieskie wpadajace w srebrne, i jeszcze te swiatla samochodow, latarnie, domy, sklepy – swiat jest lekko nierealny i niech taki pozostanie na zawsze,

jarek wczoraj powiedzial ze zyje w swiecie marzen, i jakze sie zdziwil gdy potwierdzilem to i dodalem jeszcze ze zyje tak z wyboru i celowo, ze zbyt duze dawki rzeczywistosci przygniataja mnie zanadto i dusza,

a zaraz wchodze na naszego czata, moze tym razem sie tam pojawisz, pamietasz skrot do tej strony? wyslalem ci go dzis mejlem,

caluje czatowo


  • RSS