noel

Twój nowy blog

mejl 12

Brak komentarzy

dearest,

dzis widzialem moje ptaki karmiczne, przenosily w dziobach duze kawalki chleba, czy to wskazowka dla mnie?

pamietam kiedys przerazenie gdy zobaczylem mojego ptaka karmicznego gdy rozrywal dziobem zwloki jakiegos golebia, nie wiedzialem co to moze znaczyc, a teraz mysle – po inspiracjach od zizka – ze to po prostu kontakt z Realnoscia byl taki przerazajacy, i moze wtedy – juz nie pamietam jaki byl wtedy kontekst – cos mialo mnie strasznie zabolec, kto wie,

przygotowania do zmian postepuja,

zizek fajnie pisze o ropadzie rzeczywistosci i leku przed Realnoscia, i o juissance zwiazana z object le petit a, u mnie ostatnio kontakt z Realnoscia – czyste przerazenie jakie czuje od pewnego czasu, le object le petit a skorczyl sie maxymalnie i zniknal – pozostaly ruiny rzeczywistosci,

i powstalo pytanie jak odbudowac iluzje jakiejkolwiek rzeczywistosci? odpowiedz brzmi: zmiana rzeczywistosci albo zmiana podmiotu rzeczywistosci, jedno z tych dwoch rozwiazan juz jest w fazie wstepnej realizacji, moze powinienem jednak rozwijac obie opcje? przemysle te…

czytalem sobie dzis w autobusie ksiazke, strasze korki ostatnio, do pracy jade ponad godzine, gdy przejezdzalem przez rzeke widzialem na miliznie jak zwykle to samo stado mew, wygladaly tak czyste i nierzeczywiste,

caluje nierzeczywiscie

mejl 11

Brak komentarzy

my dear

dzis strasznie ciezki dzien, nie dosc ze goscie z turcji i czech to jeszcze nie moglem spac w nocy, znow powtorzyl sie sen a w nim motyw – nie zdarzylem cos zrobic, cos co obiecalem, tak jakby moj czas stawal sie coraz krotszy i musialbym sie spieszyc bardziej i bardziej,

rano nawet nie probowalem zobaczyc mojego karmicznego ptaka,

dzis mialem tak wypelniony dzien ze nie moglem w ogole myslec, moze to jest rozwiazanie przeznaczone dla melancholijnych stanow – po prostu nie miec czasu na myslenie?

kiepsko, nawet nie wiem co ci napisac poza tym ze moja glowa jest lekko spuchnieta a jezyk wykrecony na lewa strone od gadania,

moj plan oczywiscie nabiera masy, juz niedlugo bedzie dzialal jak kolo zamachowe – nie da sie go zatrzymac, czasem pociaga mnie magia sytuacji w ktorych pierwsze zdarzenie pociagalo za soba w trybie nieodwolalnym kolejne zdarzenia i kolejne – zwykle obserwuje sie to w jakichs przestepstwach gdzie rownia pochyla staje sie bardzo stroma, poczucie nieuniknionego, nic nie da sie zrobic – dynamika zdarzenia poza mozliwosciami naszego oddzialywania, tak bedzie i tym razem?

pierwszym peknietym ogniwem bylo twoje odejscie, dalej sprawy do pewnego stopnia musza sie toczyc poza moim udzialem, niezaleznie ode mnie, nie mam wyboru poniewaz wpisalem sie w system z ktorego nie ma odwrotu, jesli uzywa sie wielkich slow takich jak Zawsze i Wszedzie to jesli chce sie czuc szacunek do siebie to mozliwosci wykonania wiekszosci dzialan sa ograniczone, i sama stajesz sie maskotka, przedmiotem oddzialywania innych sil, cos w rodzaju boga interweniujacego jak w greckiej tragedii, tylko ze tym razem bog jest zlosliwy – zreszta czy on w ogole kiedykolwiek nie byl zlosliwy? watpie,

caluje watpiaco

mejl 10

Brak komentarzy

dear,

no i stalo sie to co mialo sie stac, niestety, zaufalem za bardzo, i nie bedzie w najblizszym czasie dla mnie przyszlosci, nie moge przeciez juz komus przyrzekac ze bede z nim na zawsze skoro mialem byc z toba,

moje rece nie sa przyzwyczajone do dotykania ciala innego od twojego, przyznaje probowalem w sobote, i pozostal niesmak, niechec, wstret do siebie, rece zaczely wrecz bolec, musialem je pozniej umyc,

alkohol moze czasowo znieczulac ten bol, ale to tylko czasowe, zwykle swiadomosc niedostosowania moich rak i gwaltownej obcosci czyjegos ciala przewaza,

wiec pewnie przestane prosic noela o udostepnianie mi tego bloga, przestane mowic bo tylko ty mnie do konca slyszysz, przestane pisac bo tekst to czesc emocji przeznaczonych dla ciebie,

sytuacja powoli dojrzewa do zmiany, do skonstruowania poczatku ktory uzasadnia zakonczenie, a raczej zacytowania konca i wypelnienia jego zobowiazan, chyba nie radze juz nikomu przyrzekac czegokolwiek na zawsze, bo jesli racja tego przyrzeczenia odejdzie to nic nie mozna juz zrobic, tylko dokonac gwaltownej zmiany,

pozostawie wszystko noelowi, w gruncie rzeczy najblizszemu przyjacielowi, mam nadzieje ze kiedys sie poznacie tzn ty zechcesz go poznac, przede mna nie ma przyszlosci, jest tylko przeszlosc i okruchy terazniejszosci,

caluje noelowo,

mejl 9

Brak komentarzy

witaj as,

dzis lepiej, wczoraj umieralem, zerwalem chyba wszystkie znajomosci poza praca, pelna izolacja, pelna samotnosc, emigracja, balem sie pic aby nie zrealizowac jakiegos glupiego pomyslu bo w planach sie zupelnie rozplywalem – taka masochistyczna przyjemnosc,

dzis lepiej bo widzialem kilka moich ptakow karmicznych – juz nie kopaly, dzis lataly, bily sie o jedzenie (na dworcu), zyly, po prostu zyly,

i chyba tez mi sie udaje, bardziej cie zrozumiec, w jakim jestes mlynku emocjonalnym, moze ci to minac, na pewno minie i wtedy zaczniesz myslec bardziej realnie,

i pewnie nie masz swiadomoscie ze kazdego dnia jest nas mniej, i mozesz nie zdarzyc z reanimacja, mozesz zostac sama, ale to juz twoj problem, twoje ryzyko, ja zrobilem bardzo duzo, moze za duzo, moze po prostu sie nie nadaje do tego swiata bo zrobilem tak wiele za duzo,

dzis jest lepiej, choc poczatkowo w autobusie myslalem ze sie rozplacze, ale tak jak w samym srodku absolutnego dobra jest ostrze zla tak w beznadziejnosci jest iskra optymizmu, wiec powrocil mi humor,

moze odnowie te znajomosci ktore gwaltownie i nieracjonalnie pozrywalem (tylko jak ja to zrobie – usunalem wszystkie numery telefonow z komorki),

optymizm pojawil mi sie jak stalem w korku, w gruncie rzeczy korek to kolejna sytuacja w ktorej dostajemy bonus w postaci wolnego czasu, mysli moga plynac swobodnie, mozna sie zastanawiac, rozgladac, zamyslac, miec kontakt z wlasnymi myslami – wypoczetymi nieco po nocy,

mialem tez dzis sen z toba, lecialas gdzies a ja mialem ci zalatwic jakies trzy lekarstwa, mielismy spotkac sie na dworcu, ale ja mialem jeszcze kilka rzeczy do zrobienia w miedzyczasie, mialem gdzies jechac jako uczestnik wycieczki autokarowej, a ta niestety nie z mojej winy gdzies sie zatrzymywala (na lesnej drodze, droga byla kamienista), na tej drodze znalazlem jakies monety (drobne nawet nie podnioslem, te duzej wielkosci okazywaly sie falszywe), pozniej jeszcze gdzis pojechal ten autokar, a ja mialem swiadomosc ze jest coraz pozniej i coraz mniej czasu, w koncu chcialem za wszelka cene dostarczyc ci te lekarstwa, bylem strasznie wsciekly ze stracilem tyle czasu nie ze swojej winy, i nie wiem w koncu czy zdazylem bo obudzilem sie, ale pamietam to uczucie wscieklosci na siebie ze w jakis dziwny sposob stracilem tyle czasu aby w spokojny sposob dostarczyc ci potrzebne lekarstwa (mialy byc trzy tubki), bardzo metaforyczny sen…

a moj optymizm przeklada sie na wszystko, i dam ci jeszcze szanse na zmiane, z zastrzezeniem ze im pozniej tym twoja szansa bedzie mniejsza, ty zostaniesz z tym problemem – nie ja, ja bede zyl dalej,

caluje zyjac dalej

mejl 8

Brak komentarzy

bede chodowal kwiaty, lubie patrzec jak sie rozwijaja, nie sa wymagajace, przy czym nie bede sie juz ograniczal do kaktusow jak teraz, chyba potrzebuje czegos wrazliwszego, czegos co szybciej rosnie, jest bardziej zielone, bardziej zywe – w koncu sam staje sie martwy,

a ty przeciez tez lubisz zielone kwiaty,

caluje zielono


  • RSS